Po drodze skoczyłam jeszcze do sklepu aby kupic pare rzeczy na wyjazd typu żelki.Weszłam z Harrym do spożywczego xd.Obok kasjerki stała dziewczynka.Pociągnęła kobiete za rękaw
-Mamo,mamo! Patrz to Harry Styles z One Direction!
-to ten?
-tak,tak! Poproś go o autograf-wyszeptała dziewczynka
-Przepraszam pana czy mógłby pan....?-niedokończyła
-oczywiście-Loczek wiedzieł o co chodzi więc przerwał
sięgnął po kartkę i długopis po czym wybazgrał na niej swoj autograf i podal dziewczynce.Ta była widcznie bardzo podekscytowana...Spojrzałam na zegar wiszący na ścianie sklepu.Wyszczerzyłam oczy i szturchnęłam Hazze.
-Harry!!! Szybko bo spóźnimy się na samolot!!!
-Oj! DObra już tylko zapłacę.-Wręczył kobiecie zielone i ruszyliśmy do domu...
*w samolocie*
Otworzylam oczy.Byłam w samolocie.Najprawdopodobniej zasnęłam zaraz po tym jak wystartowalismy.rozejrzałam się.Na moim ramieniu spoczywała głowa chrapiącego Lou XD.
Po naszej prawej stronie siedział Harry z Zaynem.Najwyraźniej chichrali sie z Louisa.Przyznam iż był to dośc komiczny widok ;p.Za nami siedział Niall z Liamem.Blondyn także spał a Liam słuchał muzyki.Cóż byłam unieruchomiona -.-. Jeśli się ruszę to z pewnością obudze tym bruneta.Przytuliłam się do mojej poduszki i poszłam dalej spac.
* koniec lotu*
-Hanna!Hanna obudź się wysiadamy!-wystraszona otworzyłam oczy i ujrzałam Harry'ego szturchającego mnie w ramie.
-już!Już wstaję-wystraszona wstalam szybko z siedzenia
Wyszłam pośpiesznie biorąc walizkę.Zauważyłam długaśną limuzynę z napisem na szybie ''One Direction+Hanna''. Rozśmieszyło mnie to XD.Tak jak myślałam.Nie mogło byc aż tak pięknie -.- oczywiście ocean fanek się na nas rzucił a ja zostałam przez nie potrącona.nie mogłam wstac.Deptały mnie swoimi brudnymi buciorami ;/.Jednak Louis zauważył że znajduję się na chodniku.Pomógł mi wstac.Któraś z fanek mnie popchnęła i znowu wylądowałam na ziemi tyle że na chodniku tyle że tym razem przytulona do Lou :3.Chłopak popatrzył na mnie i zaczął się śmiac,ja razem z nim.Chłopaki popatrzyli się na nas i zaczęli śpiewac ''zakochana para Louis no i Hanna..." Nie no po prostu świetnie.Powstaliśmy.Na szczęście z limuzyny wysiadł ktoś z modestu i przepędził fanki.Ja i Lou zmierzaliśmy już ku pojazdowi.Chłopaki szli za nami.Słyszałam z ich strony szepty.Zapewne nas obgadywali.Heh.
*w hotelu*
Okazało się że tą noc musimy spędzic w hotelu ze wzgledu na to ze późno dolecieliśmy a nasz kierowca nie był już w stanie dalej jechac.Ponieważ była nas 6 a pokoje były dwu lub jedno osobowe to kazdy z nas dobrał się w pary.Zayn i Niall twierdzili że ja powinnam wziąc pokój z Tommo.
-yyyyy...Sądzę że Hanna będzie ze mną w pokoju-wtrącił loczek
Zachichotałam i uśmiechnęłam się do niego potwierdzając jego sugestię.
W pokoju było dośc przytulnie.Rozejrzałam się.Zobaczyłam iż w naszym pokoju nie ma 2 oddzielnych łóżek a jedno wielkie małżeńskie.
-Spokojnie.Ja mogę spac na kanapie w 2 pokoju albo nawet na podłodze-powiedział zauważając moje zainteresowanie łóżkiem (XD).
-W życiu! Nie pozwolę aby mój ulubiony kuzyn i najlepszy przyjaciel spał na podłodze! Koniec i kropka! Śpimy razem! - może dziwnie to zabrzmiało ale nie przeszkadzała mi jego obecnośc.Był dla mnie jak rodzony brat.-Hazz..mógłbyś zwołac tu wszystkich?Chciałabym wam coś powidziec
Harry wykonał polecenie.Niebawem w naszym pokoju znaleźli się już wszyscy.Poprosiłam do siebie Louis'a.Objęłam go i powiedziałam.
-Ja i Lou jesteśmy razem...
-NO WOW!!-wydarł się Zayn.-Tak jakbyśmy nie widzieli jak na siebie patrzycie...i jeszcze ta sytuacja na lotnisku.
Zaczęliśmy się z tego śmiac.Harry wstał.
-No cóż.Skoro go kochasz....Moja kuzyneczka już nie jest tą samą małą dziewczynką.
-ooooooo.... Harry.- przytuliłam chłopaka-zobaczysz znajdziemy ci jakąś fajną dziewczynę ;)
Na te słowa zaczęliśmy się głośno śmiac.
CDN XD
Łączna liczba wyświetleń
poniedziałek, 30 grudnia 2013
środa, 13 listopada 2013
Sorka
Misie :* Sorki ze mnieie bylo az tak dlugo alemialam pewne problemy+ mama mi neta zab no nic brala -.-
No nic :** ide pisac kolejny rozdzial :**
PAPA <3
No nic :** ide pisac kolejny rozdzial :**
PAPA <3
sobota, 12 października 2013
1000 *O* wyświetleń
OMG OMG OMG OMG OMG!! Juz 1000 wyświetlen *O* kocham was <3 i dziekuje za wszystko
sobota, 5 października 2013
Rozdział 8
Obudziłam się. Spojrzałam na telefon wzięłam go do ręki i sprawdziłam godzinę.Była 10.30.Szybko zerwałam się z łóżka uświadamiając sobie że dziś wyjadę do Londynu.Szybko skierowałam się w stronę łazienki aby się ''ogarnąc''.Dokładnie umyłam swoje białe zęby po czym rozczesałam swoje piękne brązowe włosy i zaplotłam je w 2 warkocze.Założyłam bluzkę którą dostałam od Louisa,do tego leginsy galaxy i czapka z New York'u.Wyszłam z pomieszczenia aby skierowac się w stronę kuchni.Wyjeżdżamy od 16.30 a samolot mamy na 17.00 więc mam dużo czasu.Gdy byłam w kuchni nie zastałam chłopców a karteczkę na lodówce.
Hanna Słuchaj!
pojechaliśmy załatwic parę spraw związanych z naszym dzisiejszym wyjazdem więc nie ma nas teraz przy tobie,będziemy około 15 ;c ale jesteśmy już spakowani.Twoim zadaniem jest;
-spakowanie Harry'ego
-odebranie Harry'ego o 13 ze szpitala (wypisali go wcześniej)
-sama musisz się spakowac
to by było na tyle.Do zobaczenia! :***
chłopcy xx
Uśmiechnęłam się sama do siebie.Szybko wzięłam się za śniadanie.Zrobiłam sobie grzanki.Wszystko było gotowe;herbata i grzanki,więc usiadłam i zaczęłam jeśc. Następnie wróciłam na góre aby spakowac siebie i Harry'ego.Ja aby się spakowac musiałam iśc do swojego domu,tak więc zrobiłam.Wyszłam z naszego domku i ruszyłam do tej ruiny w której mieszkam.Gdy tam weszłam ojciec spał pijany a wszędzie śmierdziało alkoholem i rzygami.Czemu nie kupiłam sobie maski gazowej,ja się pytam!Poszłam do swojego pokoju i wyjęłam z za szafy walizkę,następnie wyjęłam wszystko ze swojej szafy i zaczęłam pakowac.Przy okazji oddzieliłam też rzeczy które są na mnie za małe.Zajęło mi to dośc sporo czasu.Kiedy wreszcie skończyłam popatrzyłam na podłoge.Okazało się że moje ciuchy zajęły moje 2 całe walizki.Na moim biórku stała skarbonka w której zbierałam pieniądze od kąd mama umarła.wyjęłam młotek z szuflady w kuchni i zamierzałam rozbic skarbonkę. Stukłam motkiem prosto w porcelanowy przedmiot a ten rozpadł się na miliard kawałków a z sirodka wyleciały pieniądze które zaraz zamierzałam policzyc. Wyszło mi że mam 2.900 :) to całkiem nieźle.Spojrzałam na zegarek stojący na półce.Była 12.30. OMG! Zapomniałam o Harrym.Szybko ruszyłam do przedpokoju,założyłam kurtkę i buty.Chłopcy byli tak dobrzy że zostawili mi samochód więc wsiadłam w auto i ruszyłam.Dotarłam do szpitala.Wręcz biegłam w jego strunę gdy nagle ŁUP! Przeróciłam się zahaczając o kamień.Jak najszybciej się podniosłam poszłam dalej.Skierowałam się do sali 69.Gdy tam weszłam obok Harry'ego siedział lekarz i o czymś z nim rozmawiał.Uśmiechnęłam się do nich.Po chwili doktor do mnie podszedł
-dzień dobry -uśmiechnął się
-dzień dobry-odwzajemniłam gest-czy mogę już zabrac Harry'ego?
-alęż oczywiście.W recepcji jest już wszystko załatwione :) wystarczy tylko że powie pani o panu Styles'ie a pani recepcjonistka będzie już wiedziała co robic
-doktorze ja dziękuje za wszystko
-och! Nie ma o czym mówic.No! Niech pani naszykuje panicza Styles'a do wyjscia
Poszłam do sali Harry'ego a lekarz chyba do swojego gabinetu.Harry siedział na łóżku juz właściwie gotowy do wyjścia.Dałam mu jego ciuchy a ten się przebrał.Kiedy byl gotowy razem poszliśmy w stronę wyjścia...
***
Hej :*** dzis dodam kolejny a narazię komentujcie kochani :D
Hanna Słuchaj!
pojechaliśmy załatwic parę spraw związanych z naszym dzisiejszym wyjazdem więc nie ma nas teraz przy tobie,będziemy około 15 ;c ale jesteśmy już spakowani.Twoim zadaniem jest;
-spakowanie Harry'ego
-odebranie Harry'ego o 13 ze szpitala (wypisali go wcześniej)
-sama musisz się spakowac
to by było na tyle.Do zobaczenia! :***
chłopcy xx
Uśmiechnęłam się sama do siebie.Szybko wzięłam się za śniadanie.Zrobiłam sobie grzanki.Wszystko było gotowe;herbata i grzanki,więc usiadłam i zaczęłam jeśc. Następnie wróciłam na góre aby spakowac siebie i Harry'ego.Ja aby się spakowac musiałam iśc do swojego domu,tak więc zrobiłam.Wyszłam z naszego domku i ruszyłam do tej ruiny w której mieszkam.Gdy tam weszłam ojciec spał pijany a wszędzie śmierdziało alkoholem i rzygami.Czemu nie kupiłam sobie maski gazowej,ja się pytam!Poszłam do swojego pokoju i wyjęłam z za szafy walizkę,następnie wyjęłam wszystko ze swojej szafy i zaczęłam pakowac.Przy okazji oddzieliłam też rzeczy które są na mnie za małe.Zajęło mi to dośc sporo czasu.Kiedy wreszcie skończyłam popatrzyłam na podłoge.Okazało się że moje ciuchy zajęły moje 2 całe walizki.Na moim biórku stała skarbonka w której zbierałam pieniądze od kąd mama umarła.wyjęłam młotek z szuflady w kuchni i zamierzałam rozbic skarbonkę. Stukłam motkiem prosto w porcelanowy przedmiot a ten rozpadł się na miliard kawałków a z sirodka wyleciały pieniądze które zaraz zamierzałam policzyc. Wyszło mi że mam 2.900 :) to całkiem nieźle.Spojrzałam na zegarek stojący na półce.Była 12.30. OMG! Zapomniałam o Harrym.Szybko ruszyłam do przedpokoju,założyłam kurtkę i buty.Chłopcy byli tak dobrzy że zostawili mi samochód więc wsiadłam w auto i ruszyłam.Dotarłam do szpitala.Wręcz biegłam w jego strunę gdy nagle ŁUP! Przeróciłam się zahaczając o kamień.Jak najszybciej się podniosłam poszłam dalej.Skierowałam się do sali 69.Gdy tam weszłam obok Harry'ego siedział lekarz i o czymś z nim rozmawiał.Uśmiechnęłam się do nich.Po chwili doktor do mnie podszedł
-dzień dobry -uśmiechnął się
-dzień dobry-odwzajemniłam gest-czy mogę już zabrac Harry'ego?
-alęż oczywiście.W recepcji jest już wszystko załatwione :) wystarczy tylko że powie pani o panu Styles'ie a pani recepcjonistka będzie już wiedziała co robic
-doktorze ja dziękuje za wszystko
-och! Nie ma o czym mówic.No! Niech pani naszykuje panicza Styles'a do wyjscia
Poszłam do sali Harry'ego a lekarz chyba do swojego gabinetu.Harry siedział na łóżku juz właściwie gotowy do wyjścia.Dałam mu jego ciuchy a ten się przebrał.Kiedy byl gotowy razem poszliśmy w stronę wyjścia...
***
Hej :*** dzis dodam kolejny a narazię komentujcie kochani :D
niedziela, 29 września 2013
Rozdział 7
Usiadłam obok nadal nie przytomnego bruneta i zaczęłam szlochac. Siedziałam tam mając nadzieje... wiedząc że wszystko będzie dobrze.Gdy nagle.... Chłopak zaczął się budzic. Na mojej trwarzy zagościł uśmiech.Można powiedziec że Harry już się ocknął spojrzał na mnie swoimi zielonymi oczami
-Ha-Hanna? Co się stało?-wybełkotał
-ciiii... Harry musisz odpoczywac,czekaj zadzwonię do chłopaków i powiem że się obudziłeś.
Wyjęłam z torebki telefon i wybrałam numer do Louisa
-halo
-halo,hej Lou
-hej...jak z Harry'm?
-włącz na głośnik
-ok
-chłopaki.... Harry się obudził,przyjeżdżajcie-usłyszałam tylko uradowanie chłopców po czym nastąpił koniec rozmowy.
-Hanna co-co się stało
-Harry... miałeś wypadek... potrącił cię samochód.-powoli tłumaczyłam chłopakowi-leżysz tu 2 dni.Ja ide porozmawiac z lekarzem :)
-dobrze...
Wyszłam na korytarz.Tam spotkałam lekarza zajmującego się Harry'm.
-Dzień dobry
-dzień dobry,co u pana Stylesa?
-wszystko w porządku obudził się.
-naprawdę?! Och to w takim razie chocmy do niego.
Ruszyliśmy z powrotem do sali.
-dzień dobry panie Styles jak się pan czuje?
-nie najlepiej...boli mnie głowa
-to potrwa jakiś czas ale potem głowa przestanie bolec.Musze powiedziec że ma pan bardzo opiekuńczą kuzynkę,przychodziła tu codziennie i czuwała,czekała aż pan się obudzi
-wie-wiem.... taka rodzina to skarb
-no wiec jeśli pan będzie się dobrze jutro czuł to pod wieczór pana wypiszemy .
-dobrze dziękuje
Lekarz wszedł.Był bardzo sympatyczny i pozytywnie nastawiony,Harry miał szczęście że leczył go właśnie doktor Kostka
-Hanna....chyba musimy przełożyc lot do Londynu bo....
-Harry nie przejmuj się ja cie spakuje :) a jutro jak wyjdziesz będziesz już gotowy
-dziękuje za wszystko..
-och nie masz za co ;) - po moich słowach weszli do sali chlopcy
-Hej brachu i jak?
-jakoś leci... jutro wychodze
-no to świetnie -powiedział Zayn
Kiedy wyszliśmy od Harry'ego była 15.00 bo trochę się zasiedzieliśmy.Postanowiliśmy iśc na obiad bo od śniadania nic nie jedliśmy.Lou i ja szliśmy z przodu a chłopaki za nami.Dotarliśmy do auta.Ja usiadłam z tyłu razem z Zayn'em i Niall'em a z przodu usiadł Liam i Louis. Obiecałam chłopcom spaghetti wiec podjechaliśmy jeszcze do sklepu po potrzebne składniki.Kupiliśmy sos do spaghetti,makaron i mięso mielone.Gdy biliśmy w domu chłopcy poszli znaleśc jakis fajny film do obejrzenia a ja wzięłam się za obiad.Gdy danie było prawie gotowe chłopcy stali i wdychali zapachy dochodzące z kuchni.Na każdy talerz nałożyłam mniej więcej równą porcje posiłku po czym postawiłam w salonie na stole.Chłopcy już czekali z niecierpliwością.Jedli jak świnie XD Ja powoli a oni wręcz rzucali się na talerz xd. Postanowiliśmy obejrzec ''skyfall'' .W gronie chłopców zawsze miło płynie czas.Chłopcy poprosili mnie bym nauczyła ich trochę polskiego.Zgodziłam się ale pod warunkiem że dadzą mi obejrzec film.Seans skończył się o 17.30 Chłopcy tylko czekali aż nauczę ich trochę nowego języka.Poprosili bym nauczyła ich słowa a właściwie zdania ''kocham cię''Zaczęliśmy sylabami.
-Ko
-ko-powtorzyli chłocy
-cham
-cham
-cie
-cje
-no prawie dobrze... ten wasz akcęt troche trudno zrozumiec ale dobrze.Jeszcze raz.
-Ko-cham-cie
-ko-cham-cie
-Brawo ! Udało się :) co jeszcze?
-naucz mnie ''jetem głodny''-wykrzyknął Niall
-hahaha no dobrze-Jestem
-jestem
-gło-dny
-gło-dny-chłopakowi szło bardzo dobrze
Już po paru minutach nauki chłopcom jezyki się poplątały.Ja zmęczona zamierzałam iśc spac ale chłopcy nalegali bym obejrzała z nimi horror.Oglądaliśmy ''klątwa Chucky'' i kiedy był najstraszniejszy moment rozległ sie dzwonek do drzwi
-aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!-wypiszczałam i wtuliłam się w Louisa który obok mnie siedział.
-pizza- wyłonił sie z za drzwi krzyk mężczyzny
-już ide-zerwał się z miejsca Niall
-pochłonął cały talerz spaghetti i jeszcze zamawia pizze?0,o
-to jest Niall Horan tego nie ogarniesz-odpowiedział mi Liam
-hahhahahaha masz racje
blondyn wrócił z pizza napakowaną dodatkami.Aż mi sę niedorze zrobiło na jej widok.Byłam wykończona więc zostawiłam chłopców na dole a sama poszłam już spac.Zwariowany dzień............
***
z góry sory za błędy i jak to zawsze ja zapraszam do komentowania bo chce znac waszą opinie :) byc może dzis wieczorem ukarze się now rozdział :) wszystko będzie na moim fanpage :*** papa
-Ha-Hanna? Co się stało?-wybełkotał
-ciiii... Harry musisz odpoczywac,czekaj zadzwonię do chłopaków i powiem że się obudziłeś.
Wyjęłam z torebki telefon i wybrałam numer do Louisa
-halo
-halo,hej Lou
-hej...jak z Harry'm?
-włącz na głośnik
-ok
-chłopaki.... Harry się obudził,przyjeżdżajcie-usłyszałam tylko uradowanie chłopców po czym nastąpił koniec rozmowy.
-Hanna co-co się stało
-Harry... miałeś wypadek... potrącił cię samochód.-powoli tłumaczyłam chłopakowi-leżysz tu 2 dni.Ja ide porozmawiac z lekarzem :)
-dobrze...
Wyszłam na korytarz.Tam spotkałam lekarza zajmującego się Harry'm.
-Dzień dobry
-dzień dobry,co u pana Stylesa?
-wszystko w porządku obudził się.
-naprawdę?! Och to w takim razie chocmy do niego.
Ruszyliśmy z powrotem do sali.
-dzień dobry panie Styles jak się pan czuje?
-nie najlepiej...boli mnie głowa
-to potrwa jakiś czas ale potem głowa przestanie bolec.Musze powiedziec że ma pan bardzo opiekuńczą kuzynkę,przychodziła tu codziennie i czuwała,czekała aż pan się obudzi
-wie-wiem.... taka rodzina to skarb
-no wiec jeśli pan będzie się dobrze jutro czuł to pod wieczór pana wypiszemy .
-dobrze dziękuje
Lekarz wszedł.Był bardzo sympatyczny i pozytywnie nastawiony,Harry miał szczęście że leczył go właśnie doktor Kostka
-Hanna....chyba musimy przełożyc lot do Londynu bo....
-Harry nie przejmuj się ja cie spakuje :) a jutro jak wyjdziesz będziesz już gotowy
-dziękuje za wszystko..
-och nie masz za co ;) - po moich słowach weszli do sali chlopcy
-Hej brachu i jak?
-jakoś leci... jutro wychodze
-no to świetnie -powiedział Zayn
Kiedy wyszliśmy od Harry'ego była 15.00 bo trochę się zasiedzieliśmy.Postanowiliśmy iśc na obiad bo od śniadania nic nie jedliśmy.Lou i ja szliśmy z przodu a chłopaki za nami.Dotarliśmy do auta.Ja usiadłam z tyłu razem z Zayn'em i Niall'em a z przodu usiadł Liam i Louis. Obiecałam chłopcom spaghetti wiec podjechaliśmy jeszcze do sklepu po potrzebne składniki.Kupiliśmy sos do spaghetti,makaron i mięso mielone.Gdy biliśmy w domu chłopcy poszli znaleśc jakis fajny film do obejrzenia a ja wzięłam się za obiad.Gdy danie było prawie gotowe chłopcy stali i wdychali zapachy dochodzące z kuchni.Na każdy talerz nałożyłam mniej więcej równą porcje posiłku po czym postawiłam w salonie na stole.Chłopcy już czekali z niecierpliwością.Jedli jak świnie XD Ja powoli a oni wręcz rzucali się na talerz xd. Postanowiliśmy obejrzec ''skyfall'' .W gronie chłopców zawsze miło płynie czas.Chłopcy poprosili mnie bym nauczyła ich trochę polskiego.Zgodziłam się ale pod warunkiem że dadzą mi obejrzec film.Seans skończył się o 17.30 Chłopcy tylko czekali aż nauczę ich trochę nowego języka.Poprosili bym nauczyła ich słowa a właściwie zdania ''kocham cię''Zaczęliśmy sylabami.
-Ko
-ko-powtorzyli chłocy
-cham
-cham
-cie
-cje
-no prawie dobrze... ten wasz akcęt troche trudno zrozumiec ale dobrze.Jeszcze raz.
-Ko-cham-cie
-ko-cham-cie
-Brawo ! Udało się :) co jeszcze?
-naucz mnie ''jetem głodny''-wykrzyknął Niall
-hahaha no dobrze-Jestem
-jestem
-gło-dny
-gło-dny-chłopakowi szło bardzo dobrze
Już po paru minutach nauki chłopcom jezyki się poplątały.Ja zmęczona zamierzałam iśc spac ale chłopcy nalegali bym obejrzała z nimi horror.Oglądaliśmy ''klątwa Chucky'' i kiedy był najstraszniejszy moment rozległ sie dzwonek do drzwi
-aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!-wypiszczałam i wtuliłam się w Louisa który obok mnie siedział.
-pizza- wyłonił sie z za drzwi krzyk mężczyzny
-już ide-zerwał się z miejsca Niall
-pochłonął cały talerz spaghetti i jeszcze zamawia pizze?0,o
-to jest Niall Horan tego nie ogarniesz-odpowiedział mi Liam
-hahhahahaha masz racje
blondyn wrócił z pizza napakowaną dodatkami.Aż mi sę niedorze zrobiło na jej widok.Byłam wykończona więc zostawiłam chłopców na dole a sama poszłam już spac.Zwariowany dzień............
***
z góry sory za błędy i jak to zawsze ja zapraszam do komentowania bo chce znac waszą opinie :) byc może dzis wieczorem ukarze się now rozdział :) wszystko będzie na moim fanpage :*** papa
sobota, 28 września 2013
Rozdział 6
Płakałam.Szłam powoli przez pole....widziałam czarną furtkę.Przekroczyłam jej próg.To był cmentarz.Chodziłam coraz szybciej po przez groby.Nagle zauważyłam jeden....jeden czarny grób a na nim idealnie czerwona róża w wazonie.Podeszłam bliżej i uklękłam.Ręką wycierałam kurz aby dojrzec kto tu leży.Na grobie widniał napis ''R.I.P Harry Styles 19 lat'' do moich oczu napłynęło milion łez.Płakałam gorzkimi łzami i modliłam się gorąco. Spojrzałam w niebo i wykrzyknęłam ''JAK MOGŁEŚ!!! Nienawidzę cię !!! Zabrałeś mi wszystko!!!'' nagle niebo zrobiło się czarne a z niego zaczął lac deszcz.Obok jednego z grobów leżały odłamki szkła po potłuczonym tam wazonie.Wzięłam jeden największy i najostrzejszy kawałek.... z nienawiścią do świata wbiłam go sobie głęboko w głowę.Najpierw poczułam lekki bul a potem ciemnośc....
-Hanna obudź się,HANNA!!!-usłyszałam znajomy mi męski głos
ja zerwałam się szybko jak sparaliżowana ze łzami w oczach.Płakałam tak głośno.....
-ja-ja-ja...Lou ja się boje-wybełkotałam
-ciiii...już spokojnie.... jestem tu-chłopak zamknął mnie w swoich ramionach i nie zamierzał wypuszczac.
-co ci się śniło kotku?
-ja-ja byłam na cmentarzu...tam b-był gr-rób Harr-rego
przywarłam mocniej do jego ciała.Kątem oka spojrzałam na zegarek była 5.00.Wiedziałam że nie zasnę ale mimo to położyłam się z Lou w ciąż w tulona w niego.Leżeliśmy w milczeniu.Kolejne 30 min spędziłam w objęciach Lou,postanowiłam jednak że ubiorę się i przygotuje chłopakom śniadanie.Brunet został w pokoju a ja ruszyłam w stronę łazienki.Weszłam do kabiny.Po prysznicu wyszłam ubrałam się i zajęłam się włosami.Związałam je w wysoką kitkę po czym wyszłam z toalety a piżamę włożyłam do szuflady.''mój chłopak'' bo tak już go mogę nazywac :) zasnął.Ruszyłam na dół po cichu aby nikogo nie obudzic. Postanowiłam przygotowac im kanapki z nutellą :D.Otworzyłam lodówke i wyjęłam z niej brązowy krem.Dla każdego z chłopaków postanowiłam przygotowac po 3 kanapki.Byłam już przy 5 gdy poczułam ciepły dreszcz i ciężar na moim ramieniu.Spojrzałam w prawo i ujrzałam uśmiechniętego Louisa patrzącego na mnie tymi swoimi pięknymi oczkami.Pocałował mnie w policzek
-kocham cie-wyszeptał mi do ucha
-ja ciebie też
Usłyszeliśmy kroki chłopców.Lou odskoczył ode mnie.
-Dzień dobry :) - powiedziałam z uśmiechem
-Dzień dobry han :D-powiedział Liam .
-śniadanko?-wtrącił Niall
-Oczywiście,czeka na ciebie na stole.
-Rozpieszczasz nas xd
-oj wiem
chłopcy usiedli przy stole a ja ruszyłam w stronę wyjścia.
-a ty gdzie się wybierasz?
-do szpitala.... muszę zobaczyc Harry'ego
po tych słowach zamknęłam za sobą drzwi i ruszyłam do szpitala.Z domu tam miałam jakieś 15 min drogi.Wreszcie dotarłam.Ruszyłam do sali 69.Otworzyłam już próg danej sali.Usiadłam obok nadal nie przytomnego bruneta i zaczęłam szlochac. Siedziałam tam mając nadzieje... wiedząc że wszystko będzie dobrze.Gdy nagle
***
Hehe koniec ;p taaaak chodziło mi oto aby was na maksa zniecierpliwic XD komentujcie :*
-Hanna obudź się,HANNA!!!-usłyszałam znajomy mi męski głos
ja zerwałam się szybko jak sparaliżowana ze łzami w oczach.Płakałam tak głośno.....
-ja-ja-ja...Lou ja się boje-wybełkotałam
-ciiii...już spokojnie.... jestem tu-chłopak zamknął mnie w swoich ramionach i nie zamierzał wypuszczac.
-co ci się śniło kotku?
-ja-ja byłam na cmentarzu...tam b-był gr-rób Harr-rego
przywarłam mocniej do jego ciała.Kątem oka spojrzałam na zegarek była 5.00.Wiedziałam że nie zasnę ale mimo to położyłam się z Lou w ciąż w tulona w niego.Leżeliśmy w milczeniu.Kolejne 30 min spędziłam w objęciach Lou,postanowiłam jednak że ubiorę się i przygotuje chłopakom śniadanie.Brunet został w pokoju a ja ruszyłam w stronę łazienki.Weszłam do kabiny.Po prysznicu wyszłam ubrałam się i zajęłam się włosami.Związałam je w wysoką kitkę po czym wyszłam z toalety a piżamę włożyłam do szuflady.''mój chłopak'' bo tak już go mogę nazywac :) zasnął.Ruszyłam na dół po cichu aby nikogo nie obudzic. Postanowiłam przygotowac im kanapki z nutellą :D.Otworzyłam lodówke i wyjęłam z niej brązowy krem.Dla każdego z chłopaków postanowiłam przygotowac po 3 kanapki.Byłam już przy 5 gdy poczułam ciepły dreszcz i ciężar na moim ramieniu.Spojrzałam w prawo i ujrzałam uśmiechniętego Louisa patrzącego na mnie tymi swoimi pięknymi oczkami.Pocałował mnie w policzek
-kocham cie-wyszeptał mi do ucha
-ja ciebie też
Usłyszeliśmy kroki chłopców.Lou odskoczył ode mnie.
-Dzień dobry :) - powiedziałam z uśmiechem
-Dzień dobry han :D-powiedział Liam .
-śniadanko?-wtrącił Niall
-Oczywiście,czeka na ciebie na stole.
-Rozpieszczasz nas xd
-oj wiem
chłopcy usiedli przy stole a ja ruszyłam w stronę wyjścia.
-a ty gdzie się wybierasz?
-do szpitala.... muszę zobaczyc Harry'ego
po tych słowach zamknęłam za sobą drzwi i ruszyłam do szpitala.Z domu tam miałam jakieś 15 min drogi.Wreszcie dotarłam.Ruszyłam do sali 69.Otworzyłam już próg danej sali.Usiadłam obok nadal nie przytomnego bruneta i zaczęłam szlochac. Siedziałam tam mając nadzieje... wiedząc że wszystko będzie dobrze.Gdy nagle
***
Hehe koniec ;p taaaak chodziło mi oto aby was na maksa zniecierpliwic XD komentujcie :*
piątek, 27 września 2013
Rozdział 5
Wyszłam powoli z kościoła i ruszyłam do domu.Pamiętam słowa lekarza....
-on jest w ciężkim stanie... pierwsza doba będzie decydująca.
Te słowa krążyły po mojej głowie.Przyspieszyłam.Chciałam znaleśc się jak najszybciej w domu...W końcu dotarłam na miejsce,przekraczając próg drzwi zauważyłam zaniepokojonych chłopców.
-Co się stało??-spytałam martwiąc się że chodzi o Harry'ego
-Co się stało?? Wyszłaś bez słowa!Martwiliśmy się o ciebie....-powiedział z troską Lou
-Przepraszam ale chciałam byc sama
-no dobrze... ale proszę informuj nas jak wychodzic odkąd uprowadzono cię...martwię się o ciebie.
Czułam się trochę niezręcznie....
-Hanna...możemy się przejśc?-spytał Lou ale ja wyczułam w jego głosie stres.
-no ok-dopiero co byłam na spacerze ale spoko XD
Lou o podszedł do mnie i razem wyszliśmy z budynku.Szliśmy jakiś czas...poszliśmy nad staw. Usiedliśmy na jednej z ławek.Do tej pory milczeliśmy...
-słuchaj...b-b-o ja wiem że znam cię od kilku dni...ale-zatrzymał.W jego głosie wciąż słyszałam stres-Ja sądzę a raczej wiem.... zakochałem się w tobie.Odkąd tylko cie zobaczyłem wiedziałem że jesteś jedyna w swoim rodzaju.Jeśli sądzisz że to za szybko to w porządku... ja się nie narzucam
-Lou ja....do tej pory nie byłam pewna ale teraz wiem...wiem że chce byc z tobą.
Spojrzałam mu w oczy a on w moje.Utonęłam w jego oczach.Nasze usta zbliżyły się do siebie tworząc na początku delikatny lecz potem pełen namiętności pocałunek.Czułam wielką radosc choc wiedziałam że między mną a Lou jest spora różnica wieku.W tej chwili nie miałam wątpliwości...kocham go.Droga powrotna już nie minęła cicho. Szliśmy powoli trzymając się za ręce i rozmawiając o wszystkim i o niczym. Byliśmy szczęśliwi.Rozmawialiśmy o Harrym.Lou martwił się o niego tak bardzo jak ja. Przynajmniej przez tą jedną chwile nie myślałam o tym wypadku.
Kiedy doszliśmy do domu było już ciemno.Postanowiliśmy że jak tylko z Harry'm będzie lepiej ogłosimy wszystkim że jesteśmy razem :3.Byłam wykończona.Marzyłam aby wskoczyc w swoją cieplutką piżamkę i otulic puchatą kołdrą.Lou i ja rozeszliśmy się w swoje strony.On poszedł do swojego pokoju (chyba...) a ja ruszyłam pod prysznic.Chłopcy chyba już spali bo słyszałam z góry ciche pochrapywanie xd.''ogarnęłam się'' po czym już w piżamie ruszyłam na górę.Jak to ja zwyklę wieczorem zaczęłam analizowac dzisiejszy dzień.Gdy już zasypiałam usłyszałam pukanie do drzwi.
-kto-o tam-wybełkotałam leniwie
-hej kochanie,nie śpisz?-to był Lou
-nie...jeszcze...
- mogę do ciebie przyjśc?? - spojrzał miną typu ''smutny szczeniaczek'' a ja nie mogłam sie nie zgodzic...
-no już choc xd
chłopak z zacieszę na ryju wskoczył na łóżko i zamknął mnie w swoich ramionach. Zasnęłąm......
***
Hej :D wiem że ten trochę krótki ale słabą wene miałam ;/ ale jutro ukaże się kolejny :D serdecznie dziekuje za wszystkie do tych czasowe komentarze z zapraszam do pisania nowych :****
-on jest w ciężkim stanie... pierwsza doba będzie decydująca.
Te słowa krążyły po mojej głowie.Przyspieszyłam.Chciałam znaleśc się jak najszybciej w domu...W końcu dotarłam na miejsce,przekraczając próg drzwi zauważyłam zaniepokojonych chłopców.
-Co się stało??-spytałam martwiąc się że chodzi o Harry'ego
-Co się stało?? Wyszłaś bez słowa!Martwiliśmy się o ciebie....-powiedział z troską Lou
-Przepraszam ale chciałam byc sama
-no dobrze... ale proszę informuj nas jak wychodzic odkąd uprowadzono cię...martwię się o ciebie.
Czułam się trochę niezręcznie....
-Hanna...możemy się przejśc?-spytał Lou ale ja wyczułam w jego głosie stres.
-no ok-dopiero co byłam na spacerze ale spoko XD
Lou o podszedł do mnie i razem wyszliśmy z budynku.Szliśmy jakiś czas...poszliśmy nad staw. Usiedliśmy na jednej z ławek.Do tej pory milczeliśmy...
-słuchaj...b-b-o ja wiem że znam cię od kilku dni...ale-zatrzymał.W jego głosie wciąż słyszałam stres-Ja sądzę a raczej wiem.... zakochałem się w tobie.Odkąd tylko cie zobaczyłem wiedziałem że jesteś jedyna w swoim rodzaju.Jeśli sądzisz że to za szybko to w porządku... ja się nie narzucam
-Lou ja....do tej pory nie byłam pewna ale teraz wiem...wiem że chce byc z tobą.
Spojrzałam mu w oczy a on w moje.Utonęłam w jego oczach.Nasze usta zbliżyły się do siebie tworząc na początku delikatny lecz potem pełen namiętności pocałunek.Czułam wielką radosc choc wiedziałam że między mną a Lou jest spora różnica wieku.W tej chwili nie miałam wątpliwości...kocham go.Droga powrotna już nie minęła cicho. Szliśmy powoli trzymając się za ręce i rozmawiając o wszystkim i o niczym. Byliśmy szczęśliwi.Rozmawialiśmy o Harrym.Lou martwił się o niego tak bardzo jak ja. Przynajmniej przez tą jedną chwile nie myślałam o tym wypadku.
Kiedy doszliśmy do domu było już ciemno.Postanowiliśmy że jak tylko z Harry'm będzie lepiej ogłosimy wszystkim że jesteśmy razem :3.Byłam wykończona.Marzyłam aby wskoczyc w swoją cieplutką piżamkę i otulic puchatą kołdrą.Lou i ja rozeszliśmy się w swoje strony.On poszedł do swojego pokoju (chyba...) a ja ruszyłam pod prysznic.Chłopcy chyba już spali bo słyszałam z góry ciche pochrapywanie xd.''ogarnęłam się'' po czym już w piżamie ruszyłam na górę.Jak to ja zwyklę wieczorem zaczęłam analizowac dzisiejszy dzień.Gdy już zasypiałam usłyszałam pukanie do drzwi.
-kto-o tam-wybełkotałam leniwie
-hej kochanie,nie śpisz?-to był Lou
-nie...jeszcze...
- mogę do ciebie przyjśc?? - spojrzał miną typu ''smutny szczeniaczek'' a ja nie mogłam sie nie zgodzic...
-no już choc xd
chłopak z zacieszę na ryju wskoczył na łóżko i zamknął mnie w swoich ramionach. Zasnęłąm......
***
Hej :D wiem że ten trochę krótki ale słabą wene miałam ;/ ale jutro ukaże się kolejny :D serdecznie dziekuje za wszystkie do tych czasowe komentarze z zapraszam do pisania nowych :****
poniedziałek, 23 września 2013
Rozdział 4
Otworzyłam oczy . Przemieściłam się na łóżku do pozycji siedzącej a następnie jeszcze w piżamie powoli i namolnie zeszłam na dół.Na parapecie w kuchni leżała koperta a na niej napis; ''Hanna!"
otworzyłam kopertę w środku był list.Zaczęłam czytac
''Hanna!
Przepraszamy ale mamy do załatwienia parę spraw dlatego nie ma nas teraz obok ciebie .Będziemy około 10.00 więc niedługo :)
sto całusów xx chłopcy''
Spojrzałam na zegarek.Była 10.10 więc chłopcy się spóźniali.Ruszyłam w stronę salonu.Wskoczyłam na kanapę i włączyłam telewizje.Nie było nic ciekawego więc włączyłam sobie na DVD ''shrek'' xd. Dawno tego nie oglądałam. Minęło już około 20 min filmu gdy zadzwonił mój telefon.Odebrałam.''Nie!'' pomyślałam.Dzwonili z...... szpitala ;c.Harry jest w ciężkim stanie.Miał wpadek.Odrazu łzy napłyneły do moich oczu.Podobno pisał do mnie sms że już idą i wtedy się zagapił i potrącił go samochód.Matko! Nie!Popędziłam do szpitala.Podeszłam do recepcji.
-Przepraszam!Nazywam się Hanna Styles. Wie pani może gdzie leży mój kuzyn Harry Styles?
-tak,sala 69
-dziękuje do widzenia!
-do widzenia
Popędziłam do sali nr 69.Weszłam.W środku byli już chłopcy i co najgorsze... nieprzytomny Harry.
-chłopaki...mogę zostac sama z nim?
-jasne-odparł Zayn i wyszli
Złapałam rękę Harreego i zaczęłam płakac. Bałam się że nie przeżyje.Nie dam sobie rady bez niego.On jest jedyny kto mi został.Jest jeszcze gemma ale z nią nie mam tak dobrych kontaktów jak z Hazzą a no i.... ciocia.Ona jest wspaniała ale jednak zbyt daleko ode mnie .Po za tym Harry jest dla mnie jak brat.Nie chce go stracic. Mój płacz było słychac chyba na korytarzu ;/.Lou wszedł.Zobaczył mnie zapłakaną i rozmazaną.
-słuchaj. Chocmy do domu. Chłopaki jeszcze zostaną z nim.
-n-n-o d-d-obrze al-e-e jutro z sa-m-m-ego-o ran-a do n-n-iego idziem-m-my-powiedziałam zapłakana
Chłopak objął mnie ramieniem i wyszliśmy z sali .Minęliśmy chłopaków i ruszyliśmy do auta.Lou dał chusteczkę i pomógł wejśc do pojazdu.Ruszyliśmy.Lou co chwila spoglądał na mnie z uśmiechem dawając sygnał że wszystko będzie dobrze i żebym się nie martwiła.''jakbym miała nie dośc wrażeń -.- ojciec chla,wczoraj mnie uprowadzono,teraz to a jutro co?Kurwa ja się pytam co?''myślałam.Dotarliśmy na miejsce.Usiadłam na kanapie i zaczęłam płakac.Lou usiadł obok i mnie prztulił.
-ciiiii już dobrze.wszystko będzie dobrze,obiecuje ci to
Popatrzyłam na niego a on uśmiechnął się do mnie.Wiedziałam że w środku cierpi tak samo jak ja bo może stracic przyjaciela a tak naprawdę to on miał gorzej.Bo to on widział jak jego przyjaciel został potrącony.Byliśmy przytuleni do siebie.Wiedziałam że czujemy to samo cierpienie.Siedzieliśmy cicho ale w tej sytuacji rozumieliśmy się bez słów. Louis w tej chwili jest dla mnie niesamowity oparciem.Przez ostani dni zbliżyliśmy się do siebie. Myślę że coś do niego czuje ale nie wiedziałam czy to tylko przyjaźń czy coś więcej.Nadszedł wieczór.Chłopcy już wrócili a ja i Lou cały czas w tej samej pozycji.Ja płakałam on mnie pocieszał.Błagam tylko żeby ten koszmar się skończył.Postanowiłam że wyjdę się przewietrzyc sama... bez nikogo obok.Wyszłam.Omijając ulice za ulicą rozmyślałam.Myślałam o mnie,o mojej rodzinie,o tym co jest teraz i co było kiedyś.Jednym słowem o całym moim życiu.Stanęłam.Spojrzałam na kościół znajdujący się parę metrów ode mnie.Weszłam do niego.Zastałam tam pustkę.Nie było nikogo.Podeszłam do outarza. Uklękłam przed nim i zaczęłam się głośno modlic.
-Proszę boże,proszę! Zabrałeś mi matkę zostawiłeś z ojcem który mnie nie kocha,Harry to najlepsza i najważniejsza pamiątka z mojego dzieciństwa.Nie zabieraj mi go.On to osoba która była zawsze przy mnie wtedy kiedy była potrzeba.Jest dla mnie jak brat.Pamiętam jak tata czasem na mnie się wydarł a Harry był u mnie.Zawsze stawał w mojej obronie bo mnie kochał.Ja go też kocham.Nie zabiera mi go proszę.-mówiłam ze łzami w oczach.Nie wiedziałam co będzię dalej.Co będzie jeśli on odejdzie.......
***
No nareszcie jest.Przepraszam ale teraz mam sporo nauki i kolejny rozdział dodam dopiero w piątek.Mam nadzieje że wytrzymacie :) dziekuje za wszystkie komentarze :D piszecie czy się podoba
otworzyłam kopertę w środku był list.Zaczęłam czytac
''Hanna!
Przepraszamy ale mamy do załatwienia parę spraw dlatego nie ma nas teraz obok ciebie .Będziemy około 10.00 więc niedługo :)
sto całusów xx chłopcy''
Spojrzałam na zegarek.Była 10.10 więc chłopcy się spóźniali.Ruszyłam w stronę salonu.Wskoczyłam na kanapę i włączyłam telewizje.Nie było nic ciekawego więc włączyłam sobie na DVD ''shrek'' xd. Dawno tego nie oglądałam. Minęło już około 20 min filmu gdy zadzwonił mój telefon.Odebrałam.''Nie!'' pomyślałam.Dzwonili z...... szpitala ;c.Harry jest w ciężkim stanie.Miał wpadek.Odrazu łzy napłyneły do moich oczu.Podobno pisał do mnie sms że już idą i wtedy się zagapił i potrącił go samochód.Matko! Nie!Popędziłam do szpitala.Podeszłam do recepcji.
-Przepraszam!Nazywam się Hanna Styles. Wie pani może gdzie leży mój kuzyn Harry Styles?
-tak,sala 69
-dziękuje do widzenia!
-do widzenia
Popędziłam do sali nr 69.Weszłam.W środku byli już chłopcy i co najgorsze... nieprzytomny Harry.
-chłopaki...mogę zostac sama z nim?
-jasne-odparł Zayn i wyszli
Złapałam rękę Harreego i zaczęłam płakac. Bałam się że nie przeżyje.Nie dam sobie rady bez niego.On jest jedyny kto mi został.Jest jeszcze gemma ale z nią nie mam tak dobrych kontaktów jak z Hazzą a no i.... ciocia.Ona jest wspaniała ale jednak zbyt daleko ode mnie .Po za tym Harry jest dla mnie jak brat.Nie chce go stracic. Mój płacz było słychac chyba na korytarzu ;/.Lou wszedł.Zobaczył mnie zapłakaną i rozmazaną.
-słuchaj. Chocmy do domu. Chłopaki jeszcze zostaną z nim.
-n-n-o d-d-obrze al-e-e jutro z sa-m-m-ego-o ran-a do n-n-iego idziem-m-my-powiedziałam zapłakana
Chłopak objął mnie ramieniem i wyszliśmy z sali .Minęliśmy chłopaków i ruszyliśmy do auta.Lou dał chusteczkę i pomógł wejśc do pojazdu.Ruszyliśmy.Lou co chwila spoglądał na mnie z uśmiechem dawając sygnał że wszystko będzie dobrze i żebym się nie martwiła.''jakbym miała nie dośc wrażeń -.- ojciec chla,wczoraj mnie uprowadzono,teraz to a jutro co?Kurwa ja się pytam co?''myślałam.Dotarliśmy na miejsce.Usiadłam na kanapie i zaczęłam płakac.Lou usiadł obok i mnie prztulił.
-ciiiii już dobrze.wszystko będzie dobrze,obiecuje ci to
Popatrzyłam na niego a on uśmiechnął się do mnie.Wiedziałam że w środku cierpi tak samo jak ja bo może stracic przyjaciela a tak naprawdę to on miał gorzej.Bo to on widział jak jego przyjaciel został potrącony.Byliśmy przytuleni do siebie.Wiedziałam że czujemy to samo cierpienie.Siedzieliśmy cicho ale w tej sytuacji rozumieliśmy się bez słów. Louis w tej chwili jest dla mnie niesamowity oparciem.Przez ostani dni zbliżyliśmy się do siebie. Myślę że coś do niego czuje ale nie wiedziałam czy to tylko przyjaźń czy coś więcej.Nadszedł wieczór.Chłopcy już wrócili a ja i Lou cały czas w tej samej pozycji.Ja płakałam on mnie pocieszał.Błagam tylko żeby ten koszmar się skończył.Postanowiłam że wyjdę się przewietrzyc sama... bez nikogo obok.Wyszłam.Omijając ulice za ulicą rozmyślałam.Myślałam o mnie,o mojej rodzinie,o tym co jest teraz i co było kiedyś.Jednym słowem o całym moim życiu.Stanęłam.Spojrzałam na kościół znajdujący się parę metrów ode mnie.Weszłam do niego.Zastałam tam pustkę.Nie było nikogo.Podeszłam do outarza. Uklękłam przed nim i zaczęłam się głośno modlic.
-Proszę boże,proszę! Zabrałeś mi matkę zostawiłeś z ojcem który mnie nie kocha,Harry to najlepsza i najważniejsza pamiątka z mojego dzieciństwa.Nie zabieraj mi go.On to osoba która była zawsze przy mnie wtedy kiedy była potrzeba.Jest dla mnie jak brat.Pamiętam jak tata czasem na mnie się wydarł a Harry był u mnie.Zawsze stawał w mojej obronie bo mnie kochał.Ja go też kocham.Nie zabiera mi go proszę.-mówiłam ze łzami w oczach.Nie wiedziałam co będzię dalej.Co będzie jeśli on odejdzie.......
***
No nareszcie jest.Przepraszam ale teraz mam sporo nauki i kolejny rozdział dodam dopiero w piątek.Mam nadzieje że wytrzymacie :) dziekuje za wszystkie komentarze :D piszecie czy się podoba
niedziela, 22 września 2013
Rozdział 3
*oczami Harry'ego*
... zamurowało mnie.
-zrobisz co ci karzę,a jeśli wezwiesz gliny to dziewczyna zginie.-Telefon był na głośnomówiącym więc chłopaki wszystko słyszeli.-masz dostarczyc mi do wieczora 10 000 000 dolców. Resztę informacji dostaniesz potem.-tajemniczy mężczyzna się rozłączył a ja siadłem bez radny.Ale byłem pewny że on nie dostanie tych pieniędzy.Bałem się o nią.Spędziłem z nią całe dzieciństwo.Byliśmy nie rozłączni a teraz? Nie mogę nawet o tym myślec bo od razu łzy napływają mi do oczu.Spojrzałem jak Lou grzebie coś w telefonie.
-moją kuzynkę zaraz mogą zabic a ty bawisz się komórka?!-powiedziałem lekko zbulwersowany.
-spokojnie...stary... mam pewien pomysł,zaraz wrócę-brunet wyszedł a ja z resztą rozmyślałem co robic.
Minęło jakieś 15 minut i Lou wrócił cały zdyszany.
-cho-chodźcie-mówił biorąc głębokie oddechy
Lou prowadził nas aż poza park.Tam ujrzeliśmy tysiące dziewczyn ( i może paru chłopaków).
-No co?! Kazał nie wzywac policji ale nic nie mówił o directioners -na ustach chłopaka pojawił się wielki banan xd
-Louis jesteś genialny!-Zayn powiedział z zachwytem
-no wiem-odparł niebieskooki.
Razem z dziewczynami zaczęliśmy opracowywac plan.Jak to mniej więcej będzie wyglądac....
*oczami Hanny*
Otworzyłam delikatnie oczy.Wszystko mnie bolało. Było ciemno.Byłam w jakiejś komórce czy coś ten deseń.Czułam ucisk.Byłam związana i liny mnie okropnie uciskały.Moje usta były zaklejone taśmą.Próbowałam się jakoś wydostac ale nic z tego.I jeszcze ten głód.Nie wiedziałam co robic. Modliłam\ się tyko aby chłopcy mnie znaleźli.Zauważyłam tego mężczyznę. Dzwonił gdzieś.
*oczami Harry'ego
Znów zadzwonił mój telefon.Odebrałem i szybko włączyłem na głośnik.
-Pieniądze przenieś do starej fabryki szkła na piotrkowskiej 15. Pamiętaj! Żadnych glin.
Dziewczyny i my wszystko dobrze słyszeliśmy.Wiedziałyśmy co robic. Dochodziła 16 więc musielismy się śpieszyc. Pocięliśmy 2 bloki rysunkowe i wsadziliśmy je do torby aby ten skurwiel myślał że to pieniądze.Kiedy byliśmy gotowi ruszyliśmy do aut.Jedno z nich prowadziłem ja.W moim aucie były directioners a u Lou byli chłopcy.Jeszcze raz powtórzyłem z dziewczynami cały plan.Dojechaliśmy do fabryki.Zamieniliśmy się w połowie drogi autami.Lou podjechał z tyły budynku aby facet go nie widział.A ja na widoku. Podeszłem do mężczyzny z torbą.Miał kominiarkę. Wręczyłem mu ''pieniądze''.Otworzył torbę jego wyraz twarzy zrobił się jakby chciał mnie zabic. Już ruszył do mnie z pięściami gdy nagle....Lou jebnął go gaśnicą w łeb z całej siły.Tym czasem dziewczyny rozwiązywały Hanne...
*oczami Hanny*
Uratowana.Chłopcy są genialni.Kocham ich.
-Dziekuje!!!!!! Gdyby nie wy byc może nie żyłabym.
-dziękuj Louisowi on to wszystko uknuł - powiedział Hazz a ja uśmiechnęłam się
Podeszłam do Lou.Popatrzyłam mu w oczy.
-dziękuje....-zanurzyłam się w głębi jego oczu i odpłynęłam.
On pocałował mnie delikatnie.
-nie ma za co....
-OOOOOOOOOO....... - jak w filmie xd zrobili wszyscy wokół
Ale zabawa się jeszcze nie skończyła.Musieliśmy coś zrobic z aktualnie nie przytomnym mężczyzną.Dziewczyny pomogły mi związac mu ręce.Wsadziliśmy skurwiela do auta i mam zamiar jechac z nim na policje. Pożegnaliśmy się z dziewczynami i podziękowaliśmy każdej za pomoc.Sami tak jak planowaliśmy zawieźliśmy typa na policje.Harry poszedł po policjanta a my pilnowaliśmy już obudzonego zbira.Przyszedł glina.
-mhm-rzekł gdy opowiedzieliśmy mu całą historię.-szukaliśmy go już dobry rok. To nikt inny jak Jonny Spierdolny.-wybuchliśmy śmiechem gdy usłyszeliśmy jego nazwisko. Policjant zabrał faceta na posterunek a my ruszyliśmy do domu.Marzyłam o gorącej kąpieli.Gdy tylko otworzyły się drzwi domu od razu popędziłam do toalety na gorącą kąpiel. Rozebrałam i zaczęłam spuszczac wodę do wanny.''Znowu!!!'' zapomniałam wziąc swojej ''piżamy''.Owinęłam ciało ręcznikiem i zawołałam Lou który był najbliżej.
-Lou u mnie na łóżku leży moja piżama,podałbyś mi ją?
-już lecę - chłopak podskoczył i ruszył na górę.Po chwili był spowrotęm obok mnie.Podał mi ciuchy a ja podziękowałam i zamknęła łazienkę na klucz.Woda już była gotowa.Delikatnie włożyłam do wody prawą nogę za nią lewę a potem całe ciało było już mokre.Zanurzyłam się w ciepłej wodzie.Wyjęłam z torby jakąś gazetę i czytałam.Kiedy już odpoczęłam nałożyłam na gąbkę żel pod prysznic który akurat leżał na wannie.Umyłam dokładnie każdą częśc ciała a następnie je opłukałam.Kiedy wyszłam z kąpieli ubrałam piżamę i ruszyłam do chłopców.Siedzieli na kanapie i oglądali film. Dołączyłam do nich.Usiadłam obok Lou.Okazało się że to był horror.W pewnym momęcię okropnie się przestraszyłam i wtuliłam się w Lou.Ten mnie objął
-nie ma się czego bac-uśmiechnął się do mnie.
W jego ramionach czułam się bezpieczna.Może to dlatego że jest najstarszy a może dlatego że coś do niego czuje.....
***
Dziekuje zaaa wszystkie kom.Bardzo się cieszę że się wam podoba mój blog.Jak zawsze zapraszam do komentowania :)
... zamurowało mnie.
-zrobisz co ci karzę,a jeśli wezwiesz gliny to dziewczyna zginie.-Telefon był na głośnomówiącym więc chłopaki wszystko słyszeli.-masz dostarczyc mi do wieczora 10 000 000 dolców. Resztę informacji dostaniesz potem.-tajemniczy mężczyzna się rozłączył a ja siadłem bez radny.Ale byłem pewny że on nie dostanie tych pieniędzy.Bałem się o nią.Spędziłem z nią całe dzieciństwo.Byliśmy nie rozłączni a teraz? Nie mogę nawet o tym myślec bo od razu łzy napływają mi do oczu.Spojrzałem jak Lou grzebie coś w telefonie.
-moją kuzynkę zaraz mogą zabic a ty bawisz się komórka?!-powiedziałem lekko zbulwersowany.
-spokojnie...stary... mam pewien pomysł,zaraz wrócę-brunet wyszedł a ja z resztą rozmyślałem co robic.
Minęło jakieś 15 minut i Lou wrócił cały zdyszany.
-cho-chodźcie-mówił biorąc głębokie oddechy
Lou prowadził nas aż poza park.Tam ujrzeliśmy tysiące dziewczyn ( i może paru chłopaków).
-No co?! Kazał nie wzywac policji ale nic nie mówił o directioners -na ustach chłopaka pojawił się wielki banan xd
-Louis jesteś genialny!-Zayn powiedział z zachwytem
-no wiem-odparł niebieskooki.
Razem z dziewczynami zaczęliśmy opracowywac plan.Jak to mniej więcej będzie wyglądac....
*oczami Hanny*
Otworzyłam delikatnie oczy.Wszystko mnie bolało. Było ciemno.Byłam w jakiejś komórce czy coś ten deseń.Czułam ucisk.Byłam związana i liny mnie okropnie uciskały.Moje usta były zaklejone taśmą.Próbowałam się jakoś wydostac ale nic z tego.I jeszcze ten głód.Nie wiedziałam co robic. Modliłam\ się tyko aby chłopcy mnie znaleźli.Zauważyłam tego mężczyznę. Dzwonił gdzieś.
*oczami Harry'ego
Znów zadzwonił mój telefon.Odebrałem i szybko włączyłem na głośnik.
-Pieniądze przenieś do starej fabryki szkła na piotrkowskiej 15. Pamiętaj! Żadnych glin.
Dziewczyny i my wszystko dobrze słyszeliśmy.Wiedziałyśmy co robic. Dochodziła 16 więc musielismy się śpieszyc. Pocięliśmy 2 bloki rysunkowe i wsadziliśmy je do torby aby ten skurwiel myślał że to pieniądze.Kiedy byliśmy gotowi ruszyliśmy do aut.Jedno z nich prowadziłem ja.W moim aucie były directioners a u Lou byli chłopcy.Jeszcze raz powtórzyłem z dziewczynami cały plan.Dojechaliśmy do fabryki.Zamieniliśmy się w połowie drogi autami.Lou podjechał z tyły budynku aby facet go nie widział.A ja na widoku. Podeszłem do mężczyzny z torbą.Miał kominiarkę. Wręczyłem mu ''pieniądze''.Otworzył torbę jego wyraz twarzy zrobił się jakby chciał mnie zabic. Już ruszył do mnie z pięściami gdy nagle....Lou jebnął go gaśnicą w łeb z całej siły.Tym czasem dziewczyny rozwiązywały Hanne...
*oczami Hanny*
Uratowana.Chłopcy są genialni.Kocham ich.
-Dziekuje!!!!!! Gdyby nie wy byc może nie żyłabym.
-dziękuj Louisowi on to wszystko uknuł - powiedział Hazz a ja uśmiechnęłam się
Podeszłam do Lou.Popatrzyłam mu w oczy.
-dziękuje....-zanurzyłam się w głębi jego oczu i odpłynęłam.
On pocałował mnie delikatnie.
-nie ma za co....
-OOOOOOOOOO....... - jak w filmie xd zrobili wszyscy wokół
Ale zabawa się jeszcze nie skończyła.Musieliśmy coś zrobic z aktualnie nie przytomnym mężczyzną.Dziewczyny pomogły mi związac mu ręce.Wsadziliśmy skurwiela do auta i mam zamiar jechac z nim na policje. Pożegnaliśmy się z dziewczynami i podziękowaliśmy każdej za pomoc.Sami tak jak planowaliśmy zawieźliśmy typa na policje.Harry poszedł po policjanta a my pilnowaliśmy już obudzonego zbira.Przyszedł glina.
-mhm-rzekł gdy opowiedzieliśmy mu całą historię.-szukaliśmy go już dobry rok. To nikt inny jak Jonny Spierdolny.-wybuchliśmy śmiechem gdy usłyszeliśmy jego nazwisko. Policjant zabrał faceta na posterunek a my ruszyliśmy do domu.Marzyłam o gorącej kąpieli.Gdy tylko otworzyły się drzwi domu od razu popędziłam do toalety na gorącą kąpiel. Rozebrałam i zaczęłam spuszczac wodę do wanny.''Znowu!!!'' zapomniałam wziąc swojej ''piżamy''.Owinęłam ciało ręcznikiem i zawołałam Lou który był najbliżej.
-Lou u mnie na łóżku leży moja piżama,podałbyś mi ją?
-już lecę - chłopak podskoczył i ruszył na górę.Po chwili był spowrotęm obok mnie.Podał mi ciuchy a ja podziękowałam i zamknęła łazienkę na klucz.Woda już była gotowa.Delikatnie włożyłam do wody prawą nogę za nią lewę a potem całe ciało było już mokre.Zanurzyłam się w ciepłej wodzie.Wyjęłam z torby jakąś gazetę i czytałam.Kiedy już odpoczęłam nałożyłam na gąbkę żel pod prysznic który akurat leżał na wannie.Umyłam dokładnie każdą częśc ciała a następnie je opłukałam.Kiedy wyszłam z kąpieli ubrałam piżamę i ruszyłam do chłopców.Siedzieli na kanapie i oglądali film. Dołączyłam do nich.Usiadłam obok Lou.Okazało się że to był horror.W pewnym momęcię okropnie się przestraszyłam i wtuliłam się w Lou.Ten mnie objął
-nie ma się czego bac-uśmiechnął się do mnie.
W jego ramionach czułam się bezpieczna.Może to dlatego że jest najstarszy a może dlatego że coś do niego czuje.....
***
Dziekuje zaaa wszystkie kom.Bardzo się cieszę że się wam podoba mój blog.Jak zawsze zapraszam do komentowania :)
sobota, 21 września 2013
WAŻNE
Hej!!! Ponieważ chciałbym abyście byli na bieżąco wiec stworzyłam fanpage na którym bedzię duuużo śmiechu i będę was informowała o każdym kolejnym rozdziale https://www.facebook.com/pages/Adminka-Boobear/490878887650150?skip_nax_wizard=true
Rozdział 2
Był już ranek.Otworzyłam a raczej przymrużyłam oczy.Ku mojemu zdziwieniu ukazał się im Louis. Był w moim pokoju i czegoś szukał.Oczywiście jeśli mogłam nazwac to moim pokojem.Co dziwne nie byliśmy już hotelu,byliśmy w domku jedno rodzinnym,którego wogóle nie kojarze. No mniejsza o to.Otworzyłam już oczy.
-aaaaaaaa- przeciągłam się i przemieściłam do pozycji siedzącej.-hej Lou co ty tu robisz?Gdzie my jesteśmy?
-O Hanna! Już nie śpisz? Wczoraj spałaś jak zabita xd.Przeniśliśmy się w nocy do tego domku który wynajeliśmy. W hotelu ktoś pilnie potrzebował pokoju wiec byliśmy tak dobrzy i ustapiliśmy.
-ahaaaa... ok... a co ty tu robisz??
-a zostawiłem wczoraj w nocy tutaj telefon i nie mogę go znaleśc.- wyjęłam swoją komórkę i przy okazji spojrzałam na zegarek była 8.30
-masz-podałam brunetowi swój telefon.-wpisz swój numer i zadzwoń do siebie.
-ok-jak powiedziałam tak chłopak zrobił
Już po chwili rozległ się dźwięk komórki niebieskookiego który najwyraźniej dobiegał z tylnej kieszeni jego spodni -.-
-Ty głuptasie!-powiedziałam po czym rzuciłam go poduszką
-oj no sorki... byłem pewien że go tu wczoraj zostawiłem.A ty na co czekasz?? Ubieraj się i schodź do nas na dół.
-ok,ok już idę-wstałam i ruszyłam do łazienki a Lou zszedł na dół do chłopaków
Zdjęłam z siebie piżamę (jeśli tak można nazwac rozciągniętą męską koszule i dresy) po czym wskoczyłam do kabiny prysznicowej.Gorące krople spływały po mojej chłodnej skórze powodując u mnie dreszcze.Starannie umyłam włosy i całe swoje ciało.Wyszłam z pod prysznica.Włosy z których jeszcze kapała woda wytarłam i zwinęłam w tak wany ''turban'' a resztę ciała także wytarłam suchym ręcznikiem po czym owinęłam go wokół siebie.
''cholera!!'' pomyślałam gdyż zorientowałam się że nie wzięłam suchych ciuchów z pokoju. Ukratkiem wyszłam z łazienki i truchtem pobiegłam do pokoju.Musiałam założyc te same ciuchy ponieważ innych przy sobie nie miałam.No oprócz czystej bielizny bo tą torbę którą aktualnie miałam ze sobą zawsze biorę na basen ale gdy się dowiedziałam że chłopcy przyjadą odwołałam plany na dany dzień a ciuchy zapomniałam wyjąc z torby.Przebrana już choc ciągle w ''turbanie'' zeszłam na dwór do chłopców.Śniadanie już tam na mnie czekało podobnie jak i 5 przystojniaków.
-hej - krzykneli chórkiem
-hej kochani-odpowiedziałam z uśmiechem
usiadłam przy stole obok Nialla. Przez krótką chwile spoglądałam jak pochłania swoje kanapki a następnie wzięłam się za swój talerz. Leżały na nim przepysznie wyglądające kanapki z dżemem.Mmm... pychotka.
W miarę szybko starałam się zjeśc zawartośc talerza aby móc szybko wysuszyc włosy i się umalowac. Kiedy już mój talerz był pusty Harry wziął się za zmywanie (co mnie trochę zdziwiło) a ja ruszyłam na góre aby się przygotowac. Po jakiś 30 min. zeszłam na dół już gotowe a tam zastałam chłopców oglądających telewizje.
-O już jesteś! To możemy jechac!-powiedział Liam a wszyscy wstali z kanapy. Zayn skoczył jeszcze po jakiś czarny kawałem materiału.Zupełnie nie wiedziałam po co mu on.Chłopcy podeszli do mnie i wszystko było jasne.Zawiązali mi oczy tym materiałem bo mieli dla mnie jakąś niespodziankę.Niby znam ich niecałe 2 dni ale czuje jak bym znała ich od wielu lat.Przystojniacy zaprowadzili mnie do samochodu i pomogli do niego wejśc. Wylądowałam u kogoś na kolanach.Jak podejrzewam po głosie to był Louis.Po jakimś czasie samochód stanął .Zayn i Harry pomogli mi wyjśc .Słyszałam dużo głosów wokół.Kiedy Louis zdjął mi opaskę.Ku moim oczom ukazało się wiele kolejek górskich.To był zdecydowanie ''Park rozrywki absolutnej''
-niespodzianka-krzyknęli
-O M G !!! Dziękuje!
-Co tak stoimy? Chocmy się bawic
-ok :D
Staliśmy już w kolejce do rolerckoster tym czasem Liam poszedł kupic nam na niego bilety.Nadeszła nasza kolej.Razem z Harrym weszliśmy do jednego z przedziałów.Za nami siedział Louis i Niall a za nimi Zayn i Liam. Kolejka gwałtownie ruszyła a ja się wystraszyłam i wtuliłam w Harrego
-nie bój się
spojrzałam na niego i już się nie bałam.On jest dla mnie taki opiekuńczy :3.Za nim się obejrzałam kolejka się zatrzymała a nasza przejażdżka dobiegła końca.Wyszliśmy tak jakbyśmy mieli nogi z waty.
-chłopaki poczekacie tu na mnie? Ja tylko skocze do toalety i zaraz wracam.-powiedziałam wskazując na jedną z wolnych ławek w pobliżu.Ruszyłam w stronę toalet.Weszłam oczywiście do damskiej.Po załatwieniu potrzeby pokierowałam się w stronę kranu.Tam umyłam ręce i wzięłam się za poprawę makijażu.Na moje nie szczęście gdzieś w torebce zapodział mi się puder i musiałam go dłużej szukac. Kiedy już znalazłam dany kosmetyk spojrzałam w lustro....zamurowało mnie.Tuż za mną stał jakiś mężczyzna.Gdy zauważył że go dostrzegłam szybko przystawił mi nóż do gardła .Chciałam krzyczec ale bałam się że mężczyzna odbierze mi życie.Związał mnie w jednej z kabin zakleił usta po czym.Walnął mnie tak mocno w głowę że zemdlałam ostatnie co zobaczyłam to jego czarny samochód.
*oczami Harry'ego*
Ile można siedziec w łazience??Coś się dzieje.Ja to czuje.
-Chłopaki chodźcie zobaczymy co się z nią dzieje.Mam złe przeczucia.
Ruszyliśmy od razu w kierunku toalet.Zajrzeliśmy po kolei do każdej kabiny ale nigdzie jej nie było.Wtedy zadzwonił do mnie telefon.Spojrzałem na wyświetlacz,jakiś numer.Odebrałem.Sparaliżowało mnie to co w niej usłyszałem.
***
hej mam nadzieje że się podoba.Niestety jak pewnie zauważyliście nie ma w tym rozdziale polskiego znaku ''ci' a to dlatego że coś mi się zjebało z klawiaturą i nie mogę go zrobic. Kolejny rozdział już w krótce. Zapraszam do komentowania
-aaaaaaaa- przeciągłam się i przemieściłam do pozycji siedzącej.-hej Lou co ty tu robisz?Gdzie my jesteśmy?
-O Hanna! Już nie śpisz? Wczoraj spałaś jak zabita xd.Przeniśliśmy się w nocy do tego domku który wynajeliśmy. W hotelu ktoś pilnie potrzebował pokoju wiec byliśmy tak dobrzy i ustapiliśmy.
-ahaaaa... ok... a co ty tu robisz??
-a zostawiłem wczoraj w nocy tutaj telefon i nie mogę go znaleśc.- wyjęłam swoją komórkę i przy okazji spojrzałam na zegarek była 8.30
-masz-podałam brunetowi swój telefon.-wpisz swój numer i zadzwoń do siebie.
-ok-jak powiedziałam tak chłopak zrobił
Już po chwili rozległ się dźwięk komórki niebieskookiego który najwyraźniej dobiegał z tylnej kieszeni jego spodni -.-
-Ty głuptasie!-powiedziałam po czym rzuciłam go poduszką
-oj no sorki... byłem pewien że go tu wczoraj zostawiłem.A ty na co czekasz?? Ubieraj się i schodź do nas na dół.
-ok,ok już idę-wstałam i ruszyłam do łazienki a Lou zszedł na dół do chłopaków
Zdjęłam z siebie piżamę (jeśli tak można nazwac rozciągniętą męską koszule i dresy) po czym wskoczyłam do kabiny prysznicowej.Gorące krople spływały po mojej chłodnej skórze powodując u mnie dreszcze.Starannie umyłam włosy i całe swoje ciało.Wyszłam z pod prysznica.Włosy z których jeszcze kapała woda wytarłam i zwinęłam w tak wany ''turban'' a resztę ciała także wytarłam suchym ręcznikiem po czym owinęłam go wokół siebie.
''cholera!!'' pomyślałam gdyż zorientowałam się że nie wzięłam suchych ciuchów z pokoju. Ukratkiem wyszłam z łazienki i truchtem pobiegłam do pokoju.Musiałam założyc te same ciuchy ponieważ innych przy sobie nie miałam.No oprócz czystej bielizny bo tą torbę którą aktualnie miałam ze sobą zawsze biorę na basen ale gdy się dowiedziałam że chłopcy przyjadą odwołałam plany na dany dzień a ciuchy zapomniałam wyjąc z torby.Przebrana już choc ciągle w ''turbanie'' zeszłam na dwór do chłopców.Śniadanie już tam na mnie czekało podobnie jak i 5 przystojniaków.
-hej - krzykneli chórkiem
-hej kochani-odpowiedziałam z uśmiechem
usiadłam przy stole obok Nialla. Przez krótką chwile spoglądałam jak pochłania swoje kanapki a następnie wzięłam się za swój talerz. Leżały na nim przepysznie wyglądające kanapki z dżemem.Mmm... pychotka.
W miarę szybko starałam się zjeśc zawartośc talerza aby móc szybko wysuszyc włosy i się umalowac. Kiedy już mój talerz był pusty Harry wziął się za zmywanie (co mnie trochę zdziwiło) a ja ruszyłam na góre aby się przygotowac. Po jakiś 30 min. zeszłam na dół już gotowe a tam zastałam chłopców oglądających telewizje.
-O już jesteś! To możemy jechac!-powiedział Liam a wszyscy wstali z kanapy. Zayn skoczył jeszcze po jakiś czarny kawałem materiału.Zupełnie nie wiedziałam po co mu on.Chłopcy podeszli do mnie i wszystko było jasne.Zawiązali mi oczy tym materiałem bo mieli dla mnie jakąś niespodziankę.Niby znam ich niecałe 2 dni ale czuje jak bym znała ich od wielu lat.Przystojniacy zaprowadzili mnie do samochodu i pomogli do niego wejśc. Wylądowałam u kogoś na kolanach.Jak podejrzewam po głosie to był Louis.Po jakimś czasie samochód stanął .Zayn i Harry pomogli mi wyjśc .Słyszałam dużo głosów wokół.Kiedy Louis zdjął mi opaskę.Ku moim oczom ukazało się wiele kolejek górskich.To był zdecydowanie ''Park rozrywki absolutnej''
-niespodzianka-krzyknęli
-O M G !!! Dziękuje!
-Co tak stoimy? Chocmy się bawic
-ok :D
Staliśmy już w kolejce do rolerckoster tym czasem Liam poszedł kupic nam na niego bilety.Nadeszła nasza kolej.Razem z Harrym weszliśmy do jednego z przedziałów.Za nami siedział Louis i Niall a za nimi Zayn i Liam. Kolejka gwałtownie ruszyła a ja się wystraszyłam i wtuliłam w Harrego
-nie bój się
spojrzałam na niego i już się nie bałam.On jest dla mnie taki opiekuńczy :3.Za nim się obejrzałam kolejka się zatrzymała a nasza przejażdżka dobiegła końca.Wyszliśmy tak jakbyśmy mieli nogi z waty.
-chłopaki poczekacie tu na mnie? Ja tylko skocze do toalety i zaraz wracam.-powiedziałam wskazując na jedną z wolnych ławek w pobliżu.Ruszyłam w stronę toalet.Weszłam oczywiście do damskiej.Po załatwieniu potrzeby pokierowałam się w stronę kranu.Tam umyłam ręce i wzięłam się za poprawę makijażu.Na moje nie szczęście gdzieś w torebce zapodział mi się puder i musiałam go dłużej szukac. Kiedy już znalazłam dany kosmetyk spojrzałam w lustro....zamurowało mnie.Tuż za mną stał jakiś mężczyzna.Gdy zauważył że go dostrzegłam szybko przystawił mi nóż do gardła .Chciałam krzyczec ale bałam się że mężczyzna odbierze mi życie.Związał mnie w jednej z kabin zakleił usta po czym.Walnął mnie tak mocno w głowę że zemdlałam ostatnie co zobaczyłam to jego czarny samochód.
*oczami Harry'ego*
Ile można siedziec w łazience??Coś się dzieje.Ja to czuje.
-Chłopaki chodźcie zobaczymy co się z nią dzieje.Mam złe przeczucia.
Ruszyliśmy od razu w kierunku toalet.Zajrzeliśmy po kolei do każdej kabiny ale nigdzie jej nie było.Wtedy zadzwonił do mnie telefon.Spojrzałem na wyświetlacz,jakiś numer.Odebrałem.Sparaliżowało mnie to co w niej usłyszałem.
***
hej mam nadzieje że się podoba.Niestety jak pewnie zauważyliście nie ma w tym rozdziale polskiego znaku ''ci' a to dlatego że coś mi się zjebało z klawiaturą i nie mogę go zrobic. Kolejny rozdział już w krótce. Zapraszam do komentowania
piątek, 20 września 2013
Rozdział 1 Happy Birthday :DDD
Słońce wdzierało się przez okno do moich oczu co sprawiło że się obudziłam.Coś mi się śniło ale nie pamiętam co...a tak,śnił mi się mój kuzyn Harry :) jest teraz gwiazdą i nawet już nie wie o moim istnieniu a ja mieszkam na jakimś zadupiu.Moje życie to jedna wielka ruina tak jak ten blok w którym aktualnie mieszkam.Te urodziny są dla mnie jak osiemnastka bo moje osiemnaste urodziny spędziłam w domu dziecka bez komórki ani niczego.To był koszmar.Ale dziś zamierzam wszystko zmienić.Ocknęłam się z tych myśli i podciągłam się na łóżku do pozycji siedzącej.Poczułam zimną podłogę i od razu schowałam nogi w swoje ciepłe kapcie.Założyłam szlafrok i ruszyłam do kuchni zrobić sobie coś pysznego.Ojciec jak zawsze spał pijany.Nie przejmowałam się tym.Marzyłam aby opił się na śmierć,Usłyszałam swój telefon szybko pobiegłam do pokoju.W urządzeniu pisał jakiś numer byłam ciekawa kto to.
-Halo?
-Halo,hej kochana!
-a kto mówi?
-To ja ! Ciocia Anne,mama Harrego i Gemmy-otworzyłam szeroko oczy.Ciocia... nie miałam z nią kontaktu od wielu lat.Z Harrym w dzieciństwie byliśmy nierozłączni.
-Ciocia?! Hej
-jak sie czujesz skarbie? Ojciec cały czas chla?
-tak,niestety...ech...
-Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin kochanie!!Tak dawno cie nie widziałam..
-dziekuje,ja ciebie też ciociu...
-mam dla ciebie niespodzianke!
-co? Jaką?
-Harry i jego przyjaciele przyjadą do ciebie o 16.00
-Harry?! To on mnie jeszcze pamieta?!
-ależ oczywiście!! Poprostu nie miał czasu żeby zajrzec.Zawsze nam ale bo jemu cos wypadło
-jeju,,,,,Ostatnio widziałam go kiedy mieliśmy po 12 lat
-jak ten czas szybko leci... no nic kochanie ja już kończę ale tak jak mówiłam Harry będzie o 16.00.Nie musisz się martwic bo przyjdzie od ciebie do domu papapa
-paaa sto buziaków
Rozłączyłąm się po czym od razu spojrzałam na zegarek.Była 12.00.Wiem :) lubie sobie pospać.Wreszcie wzięłam się za śniadanie, Byłam okropnie głodna.Zrobiłam sobie jajecznice (tak na szybko) i ruszyłam do łazienki żeby się ogarnąć.Założyłam ciepłą bluze z adidasa i granatowe rurki + czapka z elmo( z dziecinstwa :D) i buty w czerwoną kratke http://szafa.pl/c9263380-super-komplet-ubran-i-dodatkow.html .
Rozczesałam swoje dość długie brązowe włosy i ruszyłam do salonu,usiadłam na fotelu i właczyłam telewizję leciał jakiś film na tvn więc przeczytałam recenzje która mnie zaciekawiła i zaczełam seans,... Straciłam rachubę czasu i nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.''O cholera to Harry! A ja mam taki syf przez ojca '' (tata wyszedł gdy byłam w łazience więc nie zrobi mi przynajmniej siary -.-)
-Już ide - krzyknęłam
Otworzyłam drzwi a w nich ukazało się 5 bardzo przystoinych chłopaków.Harrego poznałam od razu po tych dołeczkach :3.Bardzo je lubiłam.
Hej HARRY!!!! -wykrzyknęłam ze szczęścia
-Hej Hanna!Nawet nie wiesz jak mi cie brakowało!-chłopak mnie przytulił
-Jeju to już tyle lat.Zmieniłeś się... kiedyś to był z ciebie ładny chłopak ale teraz to z ciebie przystojniak!!!-chłopak uśmiechnął się i troszkę zarumienił
-Ty też wypiękniałaś - zrobiłam się czerwona.
-yyy...wejdźcie prosze.Przepraszam za bałagan ale nie zdążyłam ogarnąć.
Chłopcy usiedli na kanapie w salonie a ja ruszyłam za nimi.
-kawy,herbaty?-zapytałam
-to zaraz... a teraz tak.... ten w szelkach to Louis dalej siedzi Zayn,Liam i Niall-powiedział Harry
-to jeszcze raz... Louis,Zayn,Liam i Niall?
-dokładnie-odparł
-chłopaki to na 3-powiedział szeptem Louis ale ja wszystko słyszałam-1...2...3...
-Happy Birthday to you,Happy birthday to you- zaczęli śpiewać a ja aż się popłakałam ze wzruszenia bo w końcu już od paru lat nikt mi nie śpiewał "Sto lat"
-Jeju d-d-dziekuje wam!!Jesteście kochani!
-wiemy-powiedział Lou i zaczął robić głupie miny najprawdopodobniej po to bym nie płakała a ja zaczęłam się głośno śmiać.Chłopcy zresztą też
-No to teraz prezenty :D!!-powiedział Zayn a ja się trochę skrępowałam bo ich nie znam i nie powinnam przyjąć od nich prezentów,. każdy z nich wyjął z za siebie pudełko z kokardką.Ustawili się do mnie w kolejkę i zaczęli dawać prezenty.Pierwszy był Niall.
-wszystkiego najlepszego.Mam nadzieje że się spodoba :).-chłopak przytulił mnie a ja podziękowałam mu.
Blondyn podarował mi wisiorek z napisem Hanna na przywieszce.
-Jejku jest piękny naprawdę bardzo dziękuje!!
-nie ma sprawy -chłopak uśmiechnął się
Następny był Louis
-nie jestem dobry w składaniu życzeń wiec po prostu..życzę ci aby uśmiech nie znikał z twojej ślicznej mordki :)) a i kompletnie nie wiedziałem co ci kupić wiec... sama zobacz-otworzyłam pudełko.Była w nim koszulka z napisem ''miej wyjebane a będzie ci dane''. Moim zdaniem prezent w dziesiątkę xd Taka koszulka to jest coś! :D
-haha dzięki świetna!
-wiem że trochę wulgarne ale co prawda to prawda.
Potem podszedł Zayn
-Wszystkiego naj! Nie mam pomysłu na życzenia więc...ech...xd proszę-w torbie którą dał mi Zayn była bejsbolówka.Granatowa.Była piękna
-śliczna,dziękuje
kolejny był Liam
-wszystkiego najlepszego.Niech ci służy a jak nie będziesz go używać to zrób z niego notes.-w budełku był szkicownik.Skąd on wiedział że lubię rysować?Eh.. pewnie Harry mu powiedział ;p
-dziękuje :)
Ostatni podszedł Harry
-Kochana kuzynko ten prezent jest dla ciebie i mam nadzieje że go wykorzystasz- otworzyłam pudełko.Zaszokowało mnie to co zobaczyłam.Bilety na lot do Londynu!!-jedziemy z chłopakami za tydzień chcemy cię zabrać ze sobą!
-Harry to niesamowite!Naprawdę dziękuje.Kochany jesteś.Będę ci wdzięczna do końca życia!!!!- okropnie się cieszyłam z tego wyjazdu.To było coś niesamowitego! Spędziłam z chłopakami cały dzień.Cały dzień przegadaliśmy przy szampanie i cieście.Nadszedł wieczór Rzem z chłopakami wyszliśmy ode mnie i poszliśmy do nich (miałam dziś spać z nimi w hotelu.) Mieli jedno wolne łóżko wiec mogłam u nich spać.Gdy przyszliśmy do nich mieliśmy zamiar jak najszybciej się położyć by mieć siłę na dzień jutrzejszy.Gdy każdy z nich już spał (i chrapał -,-) ja położyłam się i jeszcze aż wspomniałam każdy dzisiejszy dzień.Zanim dokończyłam zasnęłam.....
***
Wiem że ten rozdział nie jest doskonały ale po prostu jestem okropnie zmordowana po szkole i trochę zajęło mi napisanie go.Teraz jest trochę nudne ale potem już będzie ciekawiej
Komentujcie jeśli chcecie next bo po prostu nie chce pisać czegoś czego nikt nie czyta -,-
-Halo?
-Halo,hej kochana!
-a kto mówi?
-To ja ! Ciocia Anne,mama Harrego i Gemmy-otworzyłam szeroko oczy.Ciocia... nie miałam z nią kontaktu od wielu lat.Z Harrym w dzieciństwie byliśmy nierozłączni.
-Ciocia?! Hej
-jak sie czujesz skarbie? Ojciec cały czas chla?
-tak,niestety...ech...
-Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin kochanie!!Tak dawno cie nie widziałam..
-dziekuje,ja ciebie też ciociu...
-mam dla ciebie niespodzianke!
-co? Jaką?
-Harry i jego przyjaciele przyjadą do ciebie o 16.00
-Harry?! To on mnie jeszcze pamieta?!
-ależ oczywiście!! Poprostu nie miał czasu żeby zajrzec.Zawsze nam ale bo jemu cos wypadło
-jeju,,,,,Ostatnio widziałam go kiedy mieliśmy po 12 lat
-jak ten czas szybko leci... no nic kochanie ja już kończę ale tak jak mówiłam Harry będzie o 16.00.Nie musisz się martwic bo przyjdzie od ciebie do domu papapa
-paaa sto buziaków
Rozłączyłąm się po czym od razu spojrzałam na zegarek.Była 12.00.Wiem :) lubie sobie pospać.Wreszcie wzięłam się za śniadanie, Byłam okropnie głodna.Zrobiłam sobie jajecznice (tak na szybko) i ruszyłam do łazienki żeby się ogarnąć.Założyłam ciepłą bluze z adidasa i granatowe rurki + czapka z elmo( z dziecinstwa :D) i buty w czerwoną kratke http://szafa.pl/c9263380-super-komplet-ubran-i-dodatkow.html .
Rozczesałam swoje dość długie brązowe włosy i ruszyłam do salonu,usiadłam na fotelu i właczyłam telewizję leciał jakiś film na tvn więc przeczytałam recenzje która mnie zaciekawiła i zaczełam seans,... Straciłam rachubę czasu i nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.''O cholera to Harry! A ja mam taki syf przez ojca '' (tata wyszedł gdy byłam w łazience więc nie zrobi mi przynajmniej siary -.-)
-Już ide - krzyknęłam
Otworzyłam drzwi a w nich ukazało się 5 bardzo przystoinych chłopaków.Harrego poznałam od razu po tych dołeczkach :3.Bardzo je lubiłam.
Hej HARRY!!!! -wykrzyknęłam ze szczęścia
-Hej Hanna!Nawet nie wiesz jak mi cie brakowało!-chłopak mnie przytulił
-Jeju to już tyle lat.Zmieniłeś się... kiedyś to był z ciebie ładny chłopak ale teraz to z ciebie przystojniak!!!-chłopak uśmiechnął się i troszkę zarumienił
-Ty też wypiękniałaś - zrobiłam się czerwona.
-yyy...wejdźcie prosze.Przepraszam za bałagan ale nie zdążyłam ogarnąć.
Chłopcy usiedli na kanapie w salonie a ja ruszyłam za nimi.
-kawy,herbaty?-zapytałam
-to zaraz... a teraz tak.... ten w szelkach to Louis dalej siedzi Zayn,Liam i Niall-powiedział Harry
-to jeszcze raz... Louis,Zayn,Liam i Niall?
-dokładnie-odparł
-chłopaki to na 3-powiedział szeptem Louis ale ja wszystko słyszałam-1...2...3...
-Happy Birthday to you,Happy birthday to you- zaczęli śpiewać a ja aż się popłakałam ze wzruszenia bo w końcu już od paru lat nikt mi nie śpiewał "Sto lat"
-Jeju d-d-dziekuje wam!!Jesteście kochani!
-wiemy-powiedział Lou i zaczął robić głupie miny najprawdopodobniej po to bym nie płakała a ja zaczęłam się głośno śmiać.Chłopcy zresztą też
-No to teraz prezenty :D!!-powiedział Zayn a ja się trochę skrępowałam bo ich nie znam i nie powinnam przyjąć od nich prezentów,. każdy z nich wyjął z za siebie pudełko z kokardką.Ustawili się do mnie w kolejkę i zaczęli dawać prezenty.Pierwszy był Niall.
-wszystkiego najlepszego.Mam nadzieje że się spodoba :).-chłopak przytulił mnie a ja podziękowałam mu.
Blondyn podarował mi wisiorek z napisem Hanna na przywieszce.
-Jejku jest piękny naprawdę bardzo dziękuje!!
-nie ma sprawy -chłopak uśmiechnął się
Następny był Louis
-nie jestem dobry w składaniu życzeń wiec po prostu..życzę ci aby uśmiech nie znikał z twojej ślicznej mordki :)) a i kompletnie nie wiedziałem co ci kupić wiec... sama zobacz-otworzyłam pudełko.Była w nim koszulka z napisem ''miej wyjebane a będzie ci dane''. Moim zdaniem prezent w dziesiątkę xd Taka koszulka to jest coś! :D
-haha dzięki świetna!
-wiem że trochę wulgarne ale co prawda to prawda.
Potem podszedł Zayn
-Wszystkiego naj! Nie mam pomysłu na życzenia więc...ech...xd proszę-w torbie którą dał mi Zayn była bejsbolówka.Granatowa.Była piękna
-śliczna,dziękuje
kolejny był Liam
-wszystkiego najlepszego.Niech ci służy a jak nie będziesz go używać to zrób z niego notes.-w budełku był szkicownik.Skąd on wiedział że lubię rysować?Eh.. pewnie Harry mu powiedział ;p
-dziękuje :)
Ostatni podszedł Harry
-Kochana kuzynko ten prezent jest dla ciebie i mam nadzieje że go wykorzystasz- otworzyłam pudełko.Zaszokowało mnie to co zobaczyłam.Bilety na lot do Londynu!!-jedziemy z chłopakami za tydzień chcemy cię zabrać ze sobą!
-Harry to niesamowite!Naprawdę dziękuje.Kochany jesteś.Będę ci wdzięczna do końca życia!!!!- okropnie się cieszyłam z tego wyjazdu.To było coś niesamowitego! Spędziłam z chłopakami cały dzień.Cały dzień przegadaliśmy przy szampanie i cieście.Nadszedł wieczór Rzem z chłopakami wyszliśmy ode mnie i poszliśmy do nich (miałam dziś spać z nimi w hotelu.) Mieli jedno wolne łóżko wiec mogłam u nich spać.Gdy przyszliśmy do nich mieliśmy zamiar jak najszybciej się położyć by mieć siłę na dzień jutrzejszy.Gdy każdy z nich już spał (i chrapał -,-) ja położyłam się i jeszcze aż wspomniałam każdy dzisiejszy dzień.Zanim dokończyłam zasnęłam.....
***
Wiem że ten rozdział nie jest doskonały ale po prostu jestem okropnie zmordowana po szkole i trochę zajęło mi napisanie go.Teraz jest trochę nudne ale potem już będzie ciekawiej
Komentujcie jeśli chcecie next bo po prostu nie chce pisać czegoś czego nikt nie czyta -,-
Bohaterowie
![]() |
| Marian Styles (48l.) idealna kopia Frdka z kiepskich |
![]() |
| Harry Styles (19l.) Fajny chłopak.Trochę zboczony.Troszkę roztrzepany i nieogarnięty. wspaniały przyjaciel i opiekuńczy kuzyn Hanny |
![]() |
| Liam Payne (20lat) wrażliwy i czuły Liam... ideał xd Ma piękną dziewczyne i wspaniałe życie Nie potrafi zerwac z dziewczyną bo zawsze gdy ta zaczyna płakać on do niej wraca.Najlepszy przyjeciel Hanny. |
![]() |
| Zayn Malik (20lat) Miły i kochany chłopak.Ma dziewczynę Perrie która gra w zespole Little Mix a sam gra w zespole One Direction.Chłopak świetnie śpiewa i ma wspaniała dziewczynę. |
To by było na tyle.Najprawdopodobniej jeszcze dziś wsadzę pierwszy rozdział.... :)
powitanko :D
Hej ! <3 Jestem Patrycja mam 13 lat itp.(wszystko macie w moim pojebanym opisie) Nie martwcie się ta opowieść nie będzie tak do dupy jak mój opis ;p mam nadzieje że wam się spodoba :**** to zobaczenia :DDD
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






