Obudziłam się. Spojrzałam na telefon wzięłam go do ręki i sprawdziłam godzinę.Była 10.30.Szybko zerwałam się z łóżka uświadamiając sobie że dziś wyjadę do Londynu.Szybko skierowałam się w stronę łazienki aby się ''ogarnąc''.Dokładnie umyłam swoje białe zęby po czym rozczesałam swoje piękne brązowe włosy i zaplotłam je w 2 warkocze.Założyłam bluzkę którą dostałam od Louisa,do tego leginsy galaxy i czapka z New York'u.Wyszłam z pomieszczenia aby skierowac się w stronę kuchni.Wyjeżdżamy od 16.30 a samolot mamy na 17.00 więc mam dużo czasu.Gdy byłam w kuchni nie zastałam chłopców a karteczkę na lodówce.
Hanna Słuchaj!
pojechaliśmy załatwic parę spraw związanych z naszym dzisiejszym wyjazdem więc nie ma nas teraz przy tobie,będziemy około 15 ;c ale jesteśmy już spakowani.Twoim zadaniem jest;
-spakowanie Harry'ego
-odebranie Harry'ego o 13 ze szpitala (wypisali go wcześniej)
-sama musisz się spakowac
to by było na tyle.Do zobaczenia! :***
chłopcy xx
Uśmiechnęłam się sama do siebie.Szybko wzięłam się za śniadanie.Zrobiłam sobie grzanki.Wszystko było gotowe;herbata i grzanki,więc usiadłam i zaczęłam jeśc. Następnie wróciłam na góre aby spakowac siebie i Harry'ego.Ja aby się spakowac musiałam iśc do swojego domu,tak więc zrobiłam.Wyszłam z naszego domku i ruszyłam do tej ruiny w której mieszkam.Gdy tam weszłam ojciec spał pijany a wszędzie śmierdziało alkoholem i rzygami.Czemu nie kupiłam sobie maski gazowej,ja się pytam!Poszłam do swojego pokoju i wyjęłam z za szafy walizkę,następnie wyjęłam wszystko ze swojej szafy i zaczęłam pakowac.Przy okazji oddzieliłam też rzeczy które są na mnie za małe.Zajęło mi to dośc sporo czasu.Kiedy wreszcie skończyłam popatrzyłam na podłoge.Okazało się że moje ciuchy zajęły moje 2 całe walizki.Na moim biórku stała skarbonka w której zbierałam pieniądze od kąd mama umarła.wyjęłam młotek z szuflady w kuchni i zamierzałam rozbic skarbonkę. Stukłam motkiem prosto w porcelanowy przedmiot a ten rozpadł się na miliard kawałków a z sirodka wyleciały pieniądze które zaraz zamierzałam policzyc. Wyszło mi że mam 2.900 :) to całkiem nieźle.Spojrzałam na zegarek stojący na półce.Była 12.30. OMG! Zapomniałam o Harrym.Szybko ruszyłam do przedpokoju,założyłam kurtkę i buty.Chłopcy byli tak dobrzy że zostawili mi samochód więc wsiadłam w auto i ruszyłam.Dotarłam do szpitala.Wręcz biegłam w jego strunę gdy nagle ŁUP! Przeróciłam się zahaczając o kamień.Jak najszybciej się podniosłam poszłam dalej.Skierowałam się do sali 69.Gdy tam weszłam obok Harry'ego siedział lekarz i o czymś z nim rozmawiał.Uśmiechnęłam się do nich.Po chwili doktor do mnie podszedł
-dzień dobry -uśmiechnął się
-dzień dobry-odwzajemniłam gest-czy mogę już zabrac Harry'ego?
-alęż oczywiście.W recepcji jest już wszystko załatwione :) wystarczy tylko że powie pani o panu Styles'ie a pani recepcjonistka będzie już wiedziała co robic
-doktorze ja dziękuje za wszystko
-och! Nie ma o czym mówic.No! Niech pani naszykuje panicza Styles'a do wyjscia
Poszłam do sali Harry'ego a lekarz chyba do swojego gabinetu.Harry siedział na łóżku juz właściwie gotowy do wyjścia.Dałam mu jego ciuchy a ten się przebrał.Kiedy byl gotowy razem poszliśmy w stronę wyjścia...
***
Hej :*** dzis dodam kolejny a narazię komentujcie kochani :D
jest mega czekam na next :)
OdpowiedzUsuń