Łączna liczba wyświetleń

sobota, 28 września 2013

Rozdział 6

                 Płakałam.Szłam powoli przez pole....widziałam czarną furtkę.Przekroczyłam jej próg.To był cmentarz.Chodziłam coraz szybciej po przez groby.Nagle zauważyłam jeden....jeden czarny grób a na nim idealnie czerwona róża w wazonie.Podeszłam bliżej i uklękłam.Ręką wycierałam kurz aby dojrzec kto tu leży.Na grobie widniał napis ''R.I.P Harry Styles 19 lat'' do moich oczu napłynęło milion łez.Płakałam gorzkimi łzami i modliłam się gorąco. Spojrzałam w niebo i wykrzyknęłam ''JAK MOGŁEŚ!!! Nienawidzę cię !!! Zabrałeś mi wszystko!!!'' nagle niebo zrobiło się czarne a z niego zaczął lac deszcz.Obok jednego z grobów leżały odłamki szkła  po potłuczonym tam wazonie.Wzięłam jeden największy i najostrzejszy kawałek.... z nienawiścią do świata wbiłam go sobie głęboko w głowę.Najpierw poczułam lekki bul a potem ciemnośc....
-Hanna obudź się,HANNA!!!-usłyszałam znajomy mi męski głos
ja zerwałam się szybko jak sparaliżowana ze łzami w oczach.Płakałam tak głośno.....
-ja-ja-ja...Lou ja się boje-wybełkotałam
-ciiii...już spokojnie.... jestem tu-chłopak zamknął mnie w swoich ramionach  i nie zamierzał wypuszczac.
-co ci się śniło kotku?
-ja-ja byłam na cmentarzu...tam b-był gr-rób Harr-rego
przywarłam mocniej do jego ciała.Kątem oka spojrzałam na zegarek była 5.00.Wiedziałam że nie zasnę ale mimo to położyłam się z Lou w ciąż w tulona w niego.Leżeliśmy  w milczeniu.Kolejne 30 min spędziłam w objęciach Lou,postanowiłam jednak że ubiorę się i przygotuje chłopakom śniadanie.Brunet został w pokoju a ja ruszyłam w stronę łazienki.Weszłam do kabiny.Po prysznicu wyszłam ubrałam się i zajęłam się włosami.Związałam je w wysoką kitkę po czym wyszłam z toalety a piżamę włożyłam do szuflady.''mój chłopak'' bo tak już go mogę nazywac :) zasnął.Ruszyłam na dół po cichu aby nikogo nie obudzic.   Postanowiłam przygotowac im kanapki z nutellą :D.Otworzyłam lodówke i wyjęłam z niej brązowy krem.Dla każdego z chłopaków postanowiłam przygotowac po 3 kanapki.Byłam już przy 5 gdy poczułam ciepły dreszcz i ciężar na moim ramieniu.Spojrzałam w prawo i ujrzałam uśmiechniętego Louisa patrzącego na mnie tymi swoimi pięknymi oczkami.Pocałował mnie w policzek
-kocham cie-wyszeptał mi do ucha
-ja ciebie też
Usłyszeliśmy kroki chłopców.Lou odskoczył ode mnie.
-Dzień dobry :) - powiedziałam z uśmiechem
-Dzień dobry han :D-powiedział Liam .
-śniadanko?-wtrącił Niall
-Oczywiście,czeka na ciebie na stole.
-Rozpieszczasz nas xd
-oj wiem
chłopcy usiedli przy stole a ja ruszyłam w stronę wyjścia.
-a ty gdzie się wybierasz?
-do szpitala.... muszę zobaczyc Harry'ego
po tych słowach zamknęłam za sobą drzwi i ruszyłam do szpitala.Z domu tam miałam jakieś 15 min drogi.Wreszcie dotarłam.Ruszyłam do sali 69.Otworzyłam już próg danej sali.Usiadłam obok nadal nie przytomnego bruneta i zaczęłam szlochac. Siedziałam tam mając nadzieje... wiedząc że wszystko będzie dobrze.Gdy nagle
                                 ***
Hehe koniec ;p taaaak chodziło mi oto aby was na maksa zniecierpliwic XD komentujcie :*

3 komentarze: